Pomniki i kopce
W głębi Lasów Czerniejewskich, zaledwie kilkadziesiąt metrów od leśnego traktu, stoi biały pomnik zwieńczony krzyżem. Nie prowadzi do niego reprezentacyjna aleja, nie ma tu tłumów ani kasy biletowej. Jest las, cisza i miejsce, w którym 30 grudnia 1912 roku zakończyło się życie hrabiego Witolda Skórzewskiego.
Na pierwszy rzut oka historia wydaje się prosta: nieszczęśliwy wypadek podczas polowania. Taką wersję zapisano również na samym pomniku. Kiedy jednak zacznie się porównywać zachowane relacje, pojawiają się różnice. Czy służący potknął się podczas podawania broni? Czy strzelba zahaczyła o krzak? Czy przypadkowo naciśnięto spust?
Ponad sto lat później możemy z dużą pewnością powiedzieć, co wydarzyło się tego dnia. Znacznie trudniej odpowiedzieć na pytanie, jak dokładnie do tego doszło. I właśnie dlatego niewielki pomnik między Leśniewem a Goraninem jest jednym z najbardziej intrygujących miejsc ukrytych w lasach niedaleko Gniezna.
Był poniedziałek, 30 grudnia 1912 roku. Właściciel dóbr czerniejewskich, hrabia Włodzimierz Skórzewski, zorganizował polowanie w swoich lasach. Wśród zaproszonych znalazł się jego brat — Witold Stefan Bolesław hrabia Skórzewski, związany przede wszystkim z Lubostroniem i ordynacją łabiszyńską. Witold miał wówczas 48 lat. Urodziny obchodził zaledwie cztery dni wcześniej.
Podczas polowania doszło do tragicznego wystrzału. Broń trzymana przez pomocnika lub strzelca wypaliła, a pocisk śmiertelnie ranił hrabiego. Sam fakt wypadku nie budzi większych wątpliwości — potwierdzają go zarówno późniejsze opracowania, jak i ówczesna prasa. Na pomniku również zapisano, że Witold zginął tutaj wskutek nieszczęśliwego wypadku podczas polowania.
I tutaj zaczyna się najciekawsza część historii.
Źródła nie są zgodne co do przebiegu ostatnich chwil Witolda Skórzewskiego.
W jednej z relacji służący miał potknąć się podczas podawania strzelby, która wypaliła i trafiła hrabiego w bok. Według przywoływanej relacji Tadeusza Jackowskiego ranny Witold miał konać jeszcze przez około pół godziny.
Prasa wydana zaledwie kilka dni po tragedii przedstawiała wydarzenia trochę inaczej. Podczas podawania nabitej strzelby broń miała zahaczyć o krzak, a wystrzał trafić hrabiego w plecy.
Jeszcze inne późniejsze opracowanie opisuje Michała Bekasińskiego, strzelca pomagającego Witoldowi podczas polowania. W zamieszaniu związanym z szybko pojawiającą się zwierzyną miało dojść do przypadkowego uruchomienia spustu i postrzelenia hrabiego w lewy bok.
Co jest więc prawdą? Najbardziej prawdopodobne jest to, że rzeczywiście doszło do tragicznego wypadku podczas operowania załadowaną bronią. Nie ma wiarygodnych podstaw, by przedstawiać inną wersję jako fakt. Jednocześnie drobne, ale istotne różnice między relacjami sprawiają, że dokładnego przebiegu kilku sekund poprzedzających wystrzał prawdopodobnie nie uda się już odtworzyć. Regionalni badacze również zwracają uwagę, że wokół tragedii przez lata funkcjonowało kilka wersji wydarzeń — i to właśnie pozostawia nad tym miejscem odrobinę tajemnicy.
Monument nie jest symbolicznym miejscem pamięci ustawionym przypadkowo przy leśnej drodze. Powstał w miejscu śmierci Witolda Skórzewskiego.
Fundatorem pomnika był jego brat Włodzimierz Skórzewski. Historia przybrała jednak jeszcze bardziej tragiczny obrót — Włodzimierz zmarł w Warszawie 20 czerwca 1913 roku, zaledwie sześć miesięcy po Witoldzie. Nie zdążył więc dokończyć rozpoczętego upamiętnienia.
Pomnik wykończyła Maria z książąt Radziwiłłów Skórzewska — żona Witolda i zarazem bratowa Włodzimierza. Informację o obu braciach można do dziś odczytać na froncie monumentu.
To detal, który zupełnie zmienia odbiór tego miejsca. Pomnik przestaje być zwykłym leśnym obeliskiem. Staje się pamiątką po rodzinnej tragedii, która w ciągu pół roku zabrała dwóch braci.
Najbardziej charakterystycznym elementem monumentu jest wysoki krzyż. Warto jednak zwrócić uwagę również na otaczające pomnik ogrodzenie. W jego formę wkomponowano motyw strzał, nawiązujący do herbu Drogosław, którym posługiwali się Skórzewscy.
Jeszcze ciekawsze są inskrypcje znajdujące się na pomniku. Jedna z nich brzmi:
„Może ja zasnął — umarłem już może. Dajcie mi pokój przyjaciele moi…”
W środku lasu, szczególnie jesienią albo w pochmurny dzień, trudno przejść obok tych słów zupełnie obojętnie.
Tripto podpowiada: nie kończ wizyty na zrobieniu zdjęcia od frontu. Obejdź monument dookoła, przeczytaj inskrypcje i przyjrzyj się metalowemu ogrodzeniu. To właśnie detale opowiadają tutaj większą część historii.
Historia człowieka upamiętnionego w lesie jest równie interesująca jak okoliczności jego śmierci. Witold Stefan Bolesław Skórzewski urodził się 26 grudnia 1864 roku w Würzburgu. Pochodził z jednego z ważniejszych wielkopolskich rodów ziemiańskich. W 1892 roku poślubił księżniczkę Marię Radziwiłł, a w 1903 roku objął ordynację łabiszyńską i związał się z Lubostroniem.
Nie był jednak jedynie właścicielem rozległych majątków. Skórzewski odegrał również ważną rolę w powstaniu podwarszawskiego Konstancina. Pod koniec XIX wieku uczestniczył w tworzeniu nowoczesnego letniska na terenach należących do dóbr Obory. Powstały tam parcele pod wille, tereny wspólne i park, a miejscowość z czasem stała się jednym z najbardziej prestiżowych letnisk w pobliżu Warszawy. Dzisiaj Park Zdrojowy w Konstancinie-Jeziornie nosi imię hrabiego Witolda Skórzewskiego.
Człowiek, którego nazwisko kojarzone jest dziś z eleganckim uzdrowiskiem pod Warszawą, zginął więc daleko stamtąd — na leśnym polowaniu w rodzinnych stronach.
Po śmierci ciało Witolda Skórzewskiego przewieziono do Łabiszyna. Hrabia został pochowany w rodzinnym grobowcu związanym z tamtejszym kościołem.
Według jednego z opracowań jego brat Włodzimierz planował stworzenie drogi prowadzącej wprost od pałacu w Czerniejewie do miejsca tragedii i obsadzić ją włoskimi topolami. Pomysłu nie zdążył zrealizować — zmarł kilka miesięcy później. Sam pomnik przetrwał kolejne dziesięciolecia. W 2015 roku został odnowiony przez Nadleśnictwo Czerniejewo.
Pomnik znajduje się w Lasach Czerniejewskich, w Leśnictwie Linery, pomiędzy Goraninem a Leśniewem, na terenie gminy Łubowo. Nie stoi bezpośrednio przy głównej drodze — ukryty jest około 40 metrów od Traktu Leśniewskiego, leśnej drogi prowadzącej między Goraninem i Leśniewem.
Wypatruj niewielkiego odejścia prowadzącego w las. Rowerzyści odwiedzający miejsce zwracają również uwagę na dwa betonowe słupki przy drodze, które mogą pomóc znaleźć właściwe zejście.
Współrzędne GPS: 52.465678, 17.467819
Tripto podpowiada: najlepiej zapisać współrzędne GPS przed wejściem w las. Pomnik znajduje się blisko traktu, ale bez dokładnej lokalizacji można przejechać obok niego i nawet nie zauważyć, że kilkadziesiąt metrów dalej stoi jeden z najbardziej niezwykłych pomników w okolicy.
Ponieważ pomnik znajduje się na terenie leśnym, warto pamiętać o ewentualnych czasowych zakazach wstępu oraz o tym, że możliwość wjazdu samochodem na drogi leśne zależy od ich oznakowania.
Nie ma podstaw, aby z tragicznego polowania tworzyć historię o udowodnionej zbrodni. Ale nie oznacza to, że wszystko wiemy.
Wiemy, kto zginął. Wiemy gdzie. Wiemy kiedy — nawet z dokładnością do godziny. Wiemy, że padł przypadkowy strzał z broni znajdującej się w rękach pomocnika.
Nie potrafimy natomiast z całkowitą pewnością powiedzieć, co wydarzyło się w tych kilku sekundach przed wystrzałem. Służący upadł? Broń zahaczyła o gałąź? Czy w pośpiechu przypadkowo uruchomiono spust?
Świadkowie tamtego polowania dawno nie żyją. Pozostały dokumenty, wspomnienia, różniące się szczegółami relacje i stojący wśród drzew pomnik.
Być może właśnie dlatego warto tutaj przyjechać.
Tak — szczególnie jeśli lubisz miejsca, które trzeba dopiero odnaleźć. Nie jest to atrakcja, dla której większość osób przejedzie pół Polski. Nie ma tutaj muzeum, imponujących ruin ani infrastruktury turystycznej.
Jest za to coś, czego często brakuje znacznie popularniejszym miejscom: autentyczna historia dokładnie tam, gdzie się wydarzyła. Stoisz w lesie praktycznie w tym samym punkcie, w którym ponad sto lat temu trwało arystokratyczne polowanie. W pewnym momencie padł strzał. Zginął jeden z najważniejszych przedstawicieli rodu Skórzewskich. Jego brat postanowił zaznaczyć miejsce tragedii pomnikiem, lecz sam zmarł kilka miesięcy później.
Pomnik stoi tutaj do dziś. Cichy, trochę zapomniany i łatwy do przeoczenia.
Booking.com
Hotele, pensjonaty i apartamenty w pobliżu: Pomnik Witolda Skórzewskiego w Leśniewie.
Zobacz noclegi na Booking.comLink partnerski — możemy otrzymać prowizję od rezerwacji.